Transport multimodalny: kiedy kolej wygrywa z autem
Zmieniamy myślenie o trasie na południe Europy. Sprawdziliśmy na konkretnym przykładzie z października 2024 roku, czy pociąg faktycznie oszczędza portfel firmy. Wyniki z trasy Wrocław-Mediolan zaskoczyły nawet naszych stałych przewoźników, którzy od lat jeżdżą tylko zestawami drogowymi.
Realne koszty drogi przez Alpy
Transport drogowy z Polski do Włoch przez lata był standardem, ale rok 2024 przyniósł brutalną weryfikację kosztów paliwa i opłat drogowych. Przykładowo, przejazd standardowego zestawu z naczepą typu firanka z Wrocławia do Werony to obecnie wydatek rzędu 1720-1890 EUR, zależnie od ceny diesla w dniu zlecenia. Do tego dochodzą rosnące stawki Maut w Niemczech oraz myto w Austrii, które od grudnia 2023 roku uderzyły w budżety wielu małych przewoźników. W Qoladesign Supply Chain policzyliśmy, że dla firm wysyłających regularnie 9-14 ładunków miesięcznie, te drobne różnice sumują się w kwoty przekraczające 4200 EUR straty w skali kwartału.
Kierowcy muszą robić obowiązkowe przerwy, a korki pod przełęczą Brenner potrafią wydłużyć czas jazdy o 7 lub 10 godzin bez żadnego ostrzeżenia. To powoduje, że planowanie dostaw staje się loterią, szczególnie przy towarach sezonowych. W Qoladesign Supply Chain sprawdziliśmy dane z ostatnich 6 miesięcy: na każdych 12 transportów drogowych do Lombardii, aż 4 dojechały z opóźnieniem przekraczającym 3 godziny. Dla fabryki pracującej w systemie dostaw na konkretną godzinę, taka sytuacja generuje przestoje na rampie, które kosztują średnio 145 PLN za każdą rozpoczętą godzinę czekania.

Kolej wchodzi do gry: liczymy konkretne stawki
Przerzucenie towaru na tory zmienia strukturę kosztów od pierwszej minuty. Przy transporcie multimodalnym główną część trasy naczepa pokonuje na wagonie. Koszt takiego rozwiązania na tej samej trasie Wrocław-Mediolan w październiku zamknął się w kwocie 1430 EUR netto. Oszczędność 290 EUR na jednym kursie przy skali 15 wysyłek miesięcznie daje nam kwotę 4350 EUR, która zostaje w kasie firmy. To nie są wirtualne oszczędności, ale realna gotówka, którą nasi klienci przeznaczają na inne cele operacyjne.
Oczywiście nie jest to rozwiązanie dla każdego i nie zamierzamy twierdzić, że kolej jest bez wad. Trzeba doliczyć koszt dowozu naczepy do terminalu i jej odbiór na miejscu przez lokalnego przewoźnika. W naszym przypadku terminal w Brzegu Dolnym jest oddalony o 34 kilometry od magazynu klienta, co kosztuje nas dodatkowe 210 PLN za przejazd lokalny. Mimo tych drobnych opłat dodatkowych, końcowy rachunek nadal pokazuje, że kolej wygrywa z autem o około 16,5%. Warto też wspomnieć, że przy transporcie kolejowym unikamy opłat za tunele, które we Włoszech potrafią kosztować nawet 85 EUR za jeden przejazd.
Oszczędność 290 EUR na jednym kursie przy skali 15 wysyłek miesięcznie to realna gotówka zostająca w firmie.
Czas dostawy kontra mity o wolnych torach
Wiele osób w branży uważa, że pociąg jedzie tydzień i zawsze się spóźnia. To nieprawda. Nasz ostatni transport z 14 listopada 2024 roku wyjechał z terminalu we wtorek o 20:45, a w Mediolanie (terminal Melzo) był gotowy do odbioru w czwartek rano. Całość zajęła 36 godzin na torach. Jeśli dodamy do tego czas na podstawienie naczepy i przeładunki, zamykamy się w 49-54 godzinach od drzwi do drzwi. To zaledwie o 13 godzin dłużej niż jazda solo autem z jednym kierowcą, który musi przecież spać i robić pauzy.
W Qoladesign Supply Chain podchodzimy do tematu pragmatycznie: trzeba szczerze przyznać, że elastyczność kolei jest mniejsza. Pociąg nie poczeka na spóźniony załadunek 20 minut, bo ma swoje sztywne okno czasowe na odjazd. Dlatego doradzamy naszym 52 stałym klientom, by planowali wysyłkę z marginesem 4-godzinnym przed zamknięciem bramy terminalu. Dzięki temu unikamy nerwów przy odprawie dokumentów CMR. Bywa, że na terminalu w Pruszkowie czy Gliwicach zdarzają się zatory techniczne trwające 2,5 godziny, więc planowanie to podstawa sukcesu w multimodalności.

Ślad węglowy i wymogi unijne
Dla wielu właścicieli mniejszych firm we Wrocławiu ekologia wydaje się tematem teoretycznym, ale zachodnie holdingi coraz częściej sprawdzają raporty CO2 swoich podwykonawców. Przejazd ciężarówki na trasie 1150 km emituje około 0,92 tony dwutlenku węgla. Pociąg na tym samym odcinku generuje zaledwie 0,31 tony. To redukcja o blisko 67%. W Qoladesign Supply Chain nie lania wody – pokazujemy twarde liczby, które nasi klienci mogą wpisać do raportów rocznych dla swoich partnerów z Niemiec czy Skandynawii.
Zmniejszenie emisji o ponad połowę przy jednoczesnym obniżeniu kosztów o kilkaset euro to argument, który trafia do zarządów nawet najbardziej sceptycznych zakładów produkcyjnych. W ubiegłym roku pomogliśmy 43 klientom wdrożyć takie rozwiązania na stałe. Nie wymaga to wymiany floty, bo naczepy typu huckepack są już standardem u większości przewoźników, z którymi współpracujemy. Mniej spalin to po prostu więcej zysku w dłuższej perspektywie, zwłaszcza biorąc pod uwagę nadchodzące opłaty od emisji w transporcie drogowym.
Praktyczne wdrożenie: od czego zacząć?
Jeśli myślisz o przejściu na transport multimodalny, zacznij od analizy jednej, najbardziej powtarzalnej trasy. W Qoladesign Supply Chain sprawdzamy mapy i fakty, by ocenić, czy w promieniu 60 kilometrów od Twojego zakładu znajduje się terminal o odpowiedniej przepustowości. Często okazuje się, że pozornie droższy transport lokalny do pociągu zwraca się z nawiązką już po pierwszej fakturze za główną trasę. Szczerze mówimy, kiedy kolej nie ma sensu – na przykład przy bardzo krótkich trasach poniżej 450 km oszczędności są znikome.
Współpraca z nami zaczyna się od krótkiego audytu Twoich ostatnich 24 zleceń transportowych. Patrzymy na wagi, rodzaje towarów i terminy dostaw. Jeśli Twoje towary to np. granulaty, części metalowe czy elektronika w opakowaniach zbiorczych, transport kolejowy jest bezpieczniejszy ze względu na mniejszą liczbę gwałtownych hamowań niż na autostradzie. W Qoladesign Supply Chain liczymy każdy kilometr, abyś Ty nie musiał przepłacać za stare przyzwyczajenia spedytorów.
Szczerze mówimy, kiedy kolej nie ma sensu – przy trasach poniżej 450 km oszczędności są po prostu zbyt małe.


